Tomasz Miazek - Polacy są znani z ryzykowania

Rozmowa z Tomaszem Miazkiem, Koordynatorem ds Ubezpieczeń w TP SA

Odpowiada Pan za organizację ubezpieczeń w Grupie Kapitałowej Telekomunikacji Polskiej. Nie da się kwestionować konieczności ubezpieczania własnego majątku, ale co skłoniło Państwa, żeby zajmować się ubezpieczeniami pracowników?

- Jest wiele powodów, dla których pracodawca oferuje pracownikom więcej niż przewiduje kodeks pracy. Przede wszystkim pracodawcy konkurują o najlepszych pracowników. Pracownik mający świadomość, że firma dba o jego najważniejsze potrzeby, czuje się z nią bardziej związany i pracuje z większym zaangażowaniem. Dobrze wynegocjowane ubezpieczenie grupowe, zorganizowane przez pracodawcę, daje szanse ubezpieczenia w zakresie niedostępnym przy ubezpieczeniach indywidualnych i do tego za dużo niższą cenę. Ponadto, pracodawca bierze na siebie obsługę składek oraz sprawdzenie wiarygodności ubezpieczyciela i warunków, szczególnie tych napisanych tzw. drobnym druczkiem.

Wspomniał Pan, że pracodawca wyręcza pracownika w takich sprawach jak negocjacje warunków czy odprowadzenie składki, do tego zapewne dochodzą jeszcze inne aspekty obsługowe - czy to nie jest dla Państwa zbyt absorbujące?

- Faktycznie nie jest to proste zadanie. Staramy się uprościć procedury oraz zlecić na zewnątrz jak najwięcej czynności. Musimy to robić etapami. Funkcjonowanie ubezpieczeń grupowych w telekomunikacji było specyficzne, ponieważ TP S.A. historycznie była firmą, która miała rozproszoną strukturę. Każda jednostka była samodzielna i miała swoją umowę z zakładem ubezpieczeń. W tej chwili większość funkcji w TP jest scentralizowana. Pierwszym etapem organizacji ubezpieczeń pracowniczych było doprowadzenie do jednej umowy z wieloma wariantami dostępnymi w całej Polsce. To było duże wyzwanie, aby znaleźć ubezpieczyciela, który ubezpieczy ponad 25 tysięcy pracowników i sprawnie obsłuży ich w całej Polsce. Drugim etapem będzie właśnie efektywność. Planujemy wprowadzić obsługę pracowników przez wewnętrzną sieć intranetową oraz centrum telefoniczne tak, aby wyeliminować potrzebę chodzenia pracownika do ubezpieczyciela lub do komórek kadrowych. Mamy też plany pełnego outsourcingu włącznie z odprowadzaniem składek do ubezpieczycieli.

TP S.A. kupuje ubezpieczenia za pośrednictwem brokerów. Czy nie prościej byłoby współpracować bezpośrednio z towarzystwem ubezpieczeniowym?

- Takie podejście określiliśmy w naszej strategii ubezpieczeniowej i mieliśmy ku temu szereg powodów. W Polsce są inne realia, ale dzięki doświadczeniom France Telecom zrozumieliśmy, że brokerzy ubezpieczeniowi mają większe możliwości negocjacyjne, niż nawet tak duża firma jak TP S.A. Wiodący brokerzy obsługują kilkanaście albo kilkadziesiąt firm takich jak nasza. Ponieważ ubezpieczają wielu klientów i mają ciągły kontakt z towarzystwami ubezpieczeniowym śledzą trendy rynkowe dużo lepiej niż my sami. Z doświadczenia wiem, że przynoszą nam produkty "prosto z pieca", jak tylko zostaną przygotowane przez towarzystwa ubezpieczeniowe. Od razu wiemy, że są jakieś nowości na rynku. Trudno byłoby nadążyć za tym samemu.
Poza tym brokerzy przejmują od nas czynności operacyjne związane obsługą ubezpieczeń m.in. likwidację szkód, dochodzenie odszkodowań od sprawców czy też organizację portalu obsługowego i call center jak to ma miejsce w przypadku ubezpieczeń pracowniczych.

Czy może Pan uchylić rąbka tajemnicy jak dobieracie brokerów do współpracy?

W naszej firmie brokerzy specjalizują się w poszczególnych ryzykach. Staramy się dobierać brokerów specjalizujących się w danym ryzyku lub posiadających sprawnie działającą sieć oddziałów w krajach, w których są obecne spółki grupy France Telecom. Ważny jest też element logistyczny - w momencie kiedy zmieniamy brokera zmienia się obsługa tylko w jednym rodzaju ryzyka, co powoduje mniejsze zamieszanie. Staramy się wybierać brokerów, którzy myślą perspektywicznie, potrafią siędopasować do naszej organizacji. Cenimy również chęć stałego poprawiania warunków ubezpieczenia i dbałość o nasz interes finansowy. Nagrodą za zaangażowanie naszych partnerów jest co najmniej kilkuletnia współpraca.

Ostatnie pytanie - jakie są różnice w sferze zarządzania ryzykiem miedzy naszym rynkiem, a rynkami zachodnimi?

- Daleko nam do rynków zachodnich. Nie wiadomo dlaczego ta część zarządzania przedsiębiorstwem nie została u nas upowszechniona. Z jednej strony Polacy mają skłonność do ryzyka, z drugiej - powszechny jest zakup ubezpieczeń z małym udziałem własnym, gdzie większość ryzyka jest cedowana na ubezpieczyciela. W Polsce nie ma takiej kultury rynku, która wymuszałaby prowadzenie biznesu w sposób bezpieczny i przewidywalny. Niektórzy mówią, że w Polsce wystarczy wyjechać samochodem na ulicę aby wyeksponować się na największe wyobrażalne zagrożenie; i to może nas uodparnia. Trudno przewidzieć jak sytuacja będzie się rozwijała, choć jesteśmy przekonani, że wcześniej czy później osiągniemy poziom porównywalny z wzorcami z Europy zachodniej.

Dziękuję za rozmowę