Czego nauczy nas koronawirus?

Wydarzenia ostatnich miesięcy i światowe zagrożenie epidemiczne to ogromne wyzwanie dla rynku ubezpieczeń. Obecnie praktycznie wszystkie szkody związane z koronawirusem są w zasadzie nieubezpieczalne, a w przyszłości mamy zagwarantowaną restrykcyjność w podejściu ubezpieczycieli do tematów pandemicznych. Na szczęście, jako brokerzy, potrafimy wykorzystywać istniejące narzędzia i najświeższe doświadczenia, by próbować minimalizować niepożądane konsekwencje.

Od pewnego czasu jesteśmy zasypywani przez naszych Klientów pytaniami o możliwość ubezpieczenia konsekwencji finansowych wynikłych z pojawienia się koronowirusa. W efekcie dokonaliśmy przeglądu rynków krajowych i zagranicznych w poszukiwaniu ubezpieczyciela oferującego, bądź gotowego zaoferować odpowiednią ochronę polisową w sytuacji pandemicznej skali infekcji SARS-CoV-2. Wydaje się jednak, że kto nie pomyślał wcześniej o zabezpieczeniu się na taką okoliczność, dziś już może nie mieć tej szansy. Negocjujemy warunki z ostatnimi dwoma uczestnikami rynku, ale rokowania nie napawają przesadnym optymizmem.

Najczęściej wskazywaną przeszkodą do zaoferowania przedmiotowej ochrony jest podnoszona przez ubezpieczycieli kwestia „nagłości i niespodziewaności” zdarzenia szkodowego. Skoro z wirusem mamy już do czynienia od przeszło 3 miesięcy, nie ma mowy o wpisywaniu się okoliczności w tę definicję. Mało tego, w percepcji ubezpieczycieli szkoda jest dziś wręcz pewna – a zatem nieubezpieczalna.

Większość zapytań od Klientów można przypisać do jednego z trzech obszarów:

  • ubezpieczenia utraconych zysków i zwrotu poniesionych kosztów związanych z organizacją, bądź uczestnictwem w określonej imprezie;
  • ubezpieczenia kosztów dodatkowych wynikłych z opóźnień w realizacji inwestycji, a koniecznych do poniesienia aby przedmiotowe opóźnienie zmniejszyć, bądź wyeliminować;
  • ubezpieczenia strat lub kosztów dodatkowych związanych z nieobecnością pracownika z powodu zarażenia lub podejrzenia zarażenia.

Jak chronić bez ubezpieczenia od pandemii?

Dla pierwszego obszaru rynek ubezpieczeniowy wykształcił już dawno specjalistyczne rozwiązanie w postaci ubezpieczenia ECI (Event Cancellation Insurance). Jeśli do odwołania imprezy dojdzie z przyczyn niezależnych od organizatora, może on liczyć na refundację poniesionych kosztów przygotowania wydarzenia oraz wypłatę środków potrzebnych na zwrot pieniędzy za sprzedane bilety.

„Przyczyny niezależne” stanowi bardzo szerokie spektrum zdarzeń, a wybuch epidemii choroby zakaźnej najczęściej się do nich zalicza – choć nie zawsze. Ubezpieczenie oferują więksi gracze na rynku, a koszt polisy uzależniony jest od bardzo wielu zmiennych i nierzadko wyraża się w procentach sumy ubezpieczenia.

W obszarze drugim i trzecim rozwiązania są pochodną kompetencji brokera – to opracowane indywidualnie klauzule rozszerzające zakres pokrycia do – najczęściej specjalistycznych – ubezpieczeń utraty zysku (Business Interuption, Advanced Loss of Profit, Delay in Startup).

W najbliższych miesiącach  ryzyka związane z wirusem COVID-19 będą niezaprzeczalnie królowały w katalogu wykluczeń ubezpieczycieli. Nie odbiera to jednak całkowicie możliwości ochrony przed innymi, czy też podobnymi zdarzeniami o światowej lub nawet kontynentalnej skali.

Aktualną sytuację rynek ubezpieczeniowy musi  zatem potraktować jako cenną lekcję i wskazanie kierunku na przyszłość.

Miłosz Ośmiński
Dyrektor ds. Dystrybucji Strategicznej
w STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi Sp. z o.o.