Ryzyka ogniowe a polityka ubezpieczycieli

Aktualnie da się zaobserwować tendencja usztywniania się zakładów ubezpieczeniowych w obszarze oceny i wyceny ryzyk ogniowych. Same surveye ubezpieczeniowe stają się absolutnym minimum a decyzje zza biurka zapadają coraz rzadziej.

To m.in. pokłosie coraz częstszych i intensywniejszych zjawisk atmosferycznych i to nie tylko w kontekście pojawiających się anomalii. Taki stan rzeczy, w pewnej perspektywie, może zmienić jedynie ewentualna „wojna cenowa”. Jednak na taką się nie zapowiada, bo nie ma ku niej żadnego powodu. A liczba i wartość szkód wzrasta.

Używając kolokwializmu – polityka ubezpieczycieli w zakresie akceptacji ryzyka ogniowego zaostrza się z dnia na dzień, osiągając czasami granice absurdu, np. przedsiębiorcom stawiane są wymogi instalacji systemów tryskaczowych na halach, gdzie znajdują się ekstrudery do tworzyw sztucznych – urządzenia wyjątkowo wrażliwe na działanie wody… Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na częsty błąd popełniany przez przedsiębiorców – akceptują oni rygorystyczne obostrzeżenia do umów ubezpieczenia, wprowadzające wysokie udziały własne i warunkujące wypłatę odszkodowania w pełnej wysokości od wdrożenia, miej lub bardziej trafnych, zaleceń ubezpieczycieli. Zalecenia te nie są później realizowane, ze względów ekonomicznych czy zdrowo rozsądkowych, a to przekłada się w sposób istotny na ograniczenie odpowiedzialności ubezpieczycieli. I potem pojawiają się problemy i pretensje…